Brama teraźniejszości w ćwiczeniach hatha jogi.

Poprzednio pisałem o ciele jako bramie wiodącej do celu jogi, którym jest wyjście poza ego określane w Jogasutrach jako powściągniecie poruszeń świadomości (JS I.2 yogash chitta vritti nirodhah). Tolle wymienia jeszcze inne bramy: teraźniejszość, przerwy w myśleniu, poddanie się, śmierć. Praktyki związane z tymi momentami obecne są w wielu tradycyjnych ścieżkach duchowych. Każdą z tych bram można również odnaleźć w ćwiczeniach pozycji jogi (asana).

Pierwszą z bram jest teraźniejszość. Tolle określa teraźniejszość jako główną bramę, stanowiącą podstawowy aspekt wszystkich innych. Ćwiczenie pozycji jogi jest pełnym zakorzenieniem świadomości w ciele, zaś jak pisze Tolle: „Nie sposób być w swoim ciele, nie będąc zarazem wyraźnie obecnym w teraźniejszości.”

Jeśli trudno to sobie uświadomić warto wykonać pewne ćwiczenie filozoficzne. Współczesna nauka dostarcza nam nader dużo dowodów, że ciało w istocie jest cały czas tu i teraz. Dzięki nauce wiemy, że ciało składa się średnio z 10 bilionów komórek. W każdej z tych komórek w każdej sekundzie zachodzi niezliczona ilość reakcji chemicznych. W ciągu życia ciało przechodzi ciągłe przemiany wymieniając kilkakrotnie cały zestaw atomów, z których się składa. Ciało ludzkie nie jest czymś trwałym. Jest strukturą niezwykle dynamiczną, zmieniającą się w każdej najmniejszej jednostce czasu. Najpierw zatem uświadom sobie,że nie ma czegoś takiego jak „ciało przeszłe”. Faktycznie jest tylko wspomnienie jakiegoś chwilowego stanu ciała, które zachowujesz w pamięci. Później uświadom sobie, że nie ma czegoś takiego jak „ciało przyszłe”. Faktycznie jest tylko pewne wyobrażenie tego, jakim chciałbyś by twoje ciało było, a ono jest jakie jest w tej chwili.

Zatem ciało ze swej natury jest zakorzenione w teraźniejszości. Głębia ćwiczenia pozycji jogi polega na dostrzeżeniu tego i zanurzeniu się  w teraźniejszości poprzez ciągłą obecność w ciele. Nieustanną świadomość każdego elementu ciała. Nieustanną świadomość oddechu przenikającego całe ciało.

Cytat: Echart Tolle – „Potęga teraźniejszości”

Opublikowano Filozofia jogi, Hatha Joga, Ścieżka Jogi | Skomentuj

Hatha joga – Brama Ciała

Poprzednim razem pisałem o pułapce narcyzmu, w jaką można wpaść, gdy podczas praktyki jogi  skupimy uwagę na obrazie zewnętrznym ciała. Omawiałem to w kontekście ćwiczenia przed lustrem, jednak problem ten może pojawić się nawet, gdy nie używamy ich. Hatha joga w istocie jest jedną z technik jogi, w której narzędziem pracy jest ciało. Najważniejszymi praktykami są  tu pozycje jogi (asana) i ćwiczenia oddechowe (pranajama). Ich ćwiczenie już po krótkim czasie daje bardzo pozytywne efekty. Początkujący odczuwają poprawę funkcjonowania ciała dzięki  zwiększeniu odporności, odprężeniu, ustaniu lub zmniejszeniu dolegliwości bólowych, zmniejszeniu odczucia zmęczenia itp. Ta zmiana skutkuje poprawą samopoczucia i zwiększeniu odczucia satysfakcji z życia. Efekty te, ponieważ osiągnięte dzięki pracy z ciałem, w naturalny sposób skłaniają do większej dbałości o nie. To bardzo pozytywne, dlatego joga dobrze wpisuje się w nurt zdrowego stylu życia. Jak jednak nie przegiąć w drugą stronę i nie pogrążyć się w zbytnim zachwycie nad ciałem i nad zewnętrzną formą ćwiczeń jogi.

Odpowiedź można znaleźć we wskazówkach współczesnego mistyka Echarta Tolle, który podchodzi do ciała z perspektywy mistycznej. Mówi on:
„Ciało może stać się bramą, wiodącą do sfery Istnienia. [...] Aby uświadomić sobie Istnienie, musisz odzyskać zawłaszczaną przez umysł świadomość. Jest to jedno z najważniejszych zadań, jakie stoją przed tobą podczas duchowej podróży. Gdy je spełnisz, wyzwolą się ogromne zasoby świadomości, które dotychczas grzęzły w bezużytecznym, natrętnym myśleniu. Bardzo dobrym sposobem jest odwrócenie uwagi od własnych myśli i skierowanie jej w głąb ciała; możesz wtedy natychmiast poczuć Istnienie jako niewidzialne pole energii, z której to, co postrzegasz jako ciało fizyczne, czerpie życie.”

Jest to dokładnie droga hatha jogi. Droga wskazywana przez Patańdżalego w Jogasutrach, w której przez wykonanie pozycji jogi (asana) oraz ćwiczeń oddechowych (pranayama) kierujesz się do wewnątrz i zanurzasz się w bezpośrednim, wychodzącym poza umysł i ciało fizyczne doświadczeniu pulsującego w tobie w każdej chwili życia. Ciało staje się tu jedynie instrumentem, bramą, nie celem praktyki. Takie podejście ustrzeże cię przed przed zbytnim przywiązaniem do ciała fizycznego i do formy zewnętrznej, jaką jest asana. Skieruje ku głębi jogi. Wymaga to ogromnej wytrwałości i determinacji w praktyce. Zrozumienie tego można osiągnąć bowiem tylko poprzez  bezpośrednie doświadczenie.

Cytat: Echart Tolle – „Potęga teraźniejszości”

Opublikowano Hatha Joga, Ścieżka Jogi, Wskazówki | Skomentuj

Ćwiczenie jogi przed lustrem. Narcyzm w jodze.

Sprawa jest prosta – ćwiczenie jogi przed lustrem jest kompletną pomyłką. Nie neguję lustra jako narzędzia, które może być niezmiernie przydatne w dostrzeżeniu pewnych cech ciała (np. asymetrii), co pogłębia samoświadomość i pomaga w doskonaleniu pozycji hatha jogi. Nadużywanie tego narzędzia może jednak prowadzić do efektów całkowicie niezgodnych z założeniami jogi. Jednym z nich jest narcyzm.

Celem systemu filozoficznego jogi jest osiągniecie stanu jedności i harmonii wyrażającymi się ustaniem zjawisk powodujących nasze cierpienie. Jest to cel, który starają się osiągnąć wszystkie systemy filozoficzne wschodu, jak i również przynajmniej starożytne systemy europejskie. Pierwszym krokiem ku osiągnięciu tego jest identyfikacja przyczyn cierpienia. Joga bardzo szczegółowo określa owe przyczyny. Nie wchodząc tu w szczegóły tego tematu, wymagającego obszernego wykładu, o którym częściowo wcześnie już pisałem we wpisach dotyczących uciążliwości i niewiedzy, joga jako jedną z podstawowy przyczyn uznaje przywiązanie do poczucia ego (asmita) i związany z nim dualizm przeciwieństw przyjemności i awersji (raga, dvesa). Powodują one nieustanną huśtawkę emocjonalną prowadzącą do cierpienia.

Jako wyjście z tej sytuacji joga proponuje praktyki  (np. pozycje jogi – asana) prowadzące do osłabienia działania dualizmu awersji i przywiązania, a następnie wyciszenie umysłu, konsekwencją czego jest  wyjście poza ego. Moment ten zwany również śmiercią ego, jest jednym z najważniejszych doświadczeń duchowych opisywanych w rozmaity sposób w wielu tradycjach duchowych. Jednym z kluczowych kroków na tej drodze jest oderwanie się od świata zewnętrznego i skierowanie do wewnątrz wszystkich zmysłów (prathyahara). Dlatego właśnie ludzie zdecydowani bezkompromisowo podążać tą drogą oddalają się do klasztorów i pustelni. Jest to droga zalecana nie tylko przez jogę, ale przez większość tradycji rozwoju duchowego. Wtedy z pomocą rozmaitych technik, najczęściej bardzo prostych i niezmiernie nudnych, nieprzerwanej praktyce oraz wskazówkom doświadczonego nauczyciela można zrealizować ów cel. Nawet jeśli jednak nie mamy na tyle determinacji, aby wytrwać w dążeniu do wyzwolenia z więzów ego, to samo osłabianie jogo siły poprzez wyciszenie umysłu przynosi wymierne korzyści, dla których warto podążać drogą wskazaną przez jogę. Doświadczenie spokoju, odprężenia, wewnętrznej harmonii, poprawa relacji z otaczającymi nas ludźmi, wyzwolenie twórczych energii to przecież rzeczy o których marzymy.

Stając przed lustrem podczas praktyki podążamy drogą całkowicie przeciwną. Kierujemy się na zewnątrz ku portretowi naszego ciała. Zaczynamy napawać ego obrazem ciała, porównywać i oceniać. To droga prowadząca do jeszcze większego zamieszania, choć początkowo może wydawać się atrakcyjna, gdyż może pomóc w podniesieniu samooceny. W dłuższej perspektywie może prowadzić jednak do zniekształcenia własnego obrazu i wzmocnienia narcystycznych cech osobowości takich jak np.:
- pretensjonalne poczucie własnego znaczenia,
- wiara, że jest się kimś „szczególnym” oraz wyjątkowym
- brak empatii
Dodajmy, że osoby narcystyczne nie są osobami szczęśliwymi. Wraz ze wspaniałością poczucia wyjątkowości (raga – przyjemność, przywiązanie) pojawia się poczucie oddzielenia, osamotnienia i lęku przed stratą (dvesa – przykrość awersja). Konsekwencją może być znaczna labilność emocjonalna, czyli to, czemu joga miała przeciwdziałać.

W tym miejscu należy podkreślić odpowiedzialność nauczycieli jogi. Zadaniem nauczyciela jest bowiem stworzenie warunków praktyki oraz takie prowadzenie studentów, aby osłabiać tendencje narcystyczne obecne w rożnym nasileniu w każdym człowieku. Jeśli nauczyciel zachęca do praktyki przed lustrem w jego szkole pozostawać będą uczniowie z silnymi tendencjami narcystycznymi.

Ciekawe jest to, że na zachodzie najbardziej popularna stała się hatha joga – prowadząca do spektakularnego opanowania ciała. Jeśli skupiamy się tylko na opanowaniu ciała pomijając inne elementy ścieżki jogi może to prowadzić do poczucia wyjątkowości. Wiele pozycji  jogi robi niesamowite wrażenie. Internet pełen jest zdjęć joginów wykonujących niesamowite pozycje. Może jest to wyraz ogólnie silnych tendencji narcystycznych społeczeństw zachodu. Jeśli nie rozwiniemy świadomości tego to faktycznie joga jest nie dla nas.

Opublikowano Joga na zachodzie | Skomentuj

Joga w domu – pozycje siedzące.

Następną grupą po pozycjach stojących są siady. Siedzenie jest drugą po staniu postawą , w której funkcjonujemy w naszej codziennej aktywności. Wiele czynności wykonujemy siedząc. W tym czasie nogi i biodra są pasywne natomiast tułów wykonuje różne ruchy (skłony, skręty). Tak zatem w asanach siedzących również znajdziemy skręty skłony i skrętoskłony. Podczas gdy pozycje stojące wzmacniają  nogi, siady powodują ich rozluźnienie i relaksację. Siady uelastyczniają również biodra. Siedząc w życiu codziennym, wykonujemy różne czynności angażujące ramiona i barki, dlatego w asanach tych znajdziemy warianty poświęcone pracy z barkami i ramionami (Garudasana, Parvattasana, Gomukhasana, Pascimanamaskarasana).

Wykonywanie rozmaitych sekwencji pozycji siedzących jest również bardzo korzystne dla osób z problemami kręgosłupa. Pozwala usunąć napięcia z okolicy bioder i barków, stanowiących niejednokrotnie przyczynę tych problemów, bez obciążania kręgosłupa jak to ma miejsce w przypadku pozycji stojących. Pamiętajmy jednak, że w tym przypadku niezbędna jest konsultacja z doświadczonym nauczycielem, gdyż w konieczne tu będą modyfikacje pozycji dostosowane do indywidualnych warunków ćwiczącego.

Poniżej przedstawiam podstawowe pozycje siedzące w sekwencji do praktyki oraz cykl vajrasany, do pracy z obszarem obręczy barkowej. Wyjściową pozycją jest kij – dandasana. Od niego zaczynamy sekwencję i po każdym siadzie do niego wracamy zarówno w sekwencji siadów jak i sekwencji vajrasany. W nieco bardziej wymagającej sekwencji można pozycję kija zastąpić pozycją psa z głową w dół (adho mukha svanasana).

Dandasana – kij
Vajrasana – piorun
Virasana – siedzący bohater
Gomukhasana III – krowi pysk
Swastikasana – pomyślna
Baddha konasana – spętany kąt
Upavistha konasana – siedzący kąt

Cykl vajrasany:
Dandasana – kij
Parvatasana vajrasana  – góra
Adho mukha parvatasana vajrasana  – góra z twarzą w dół
Garudasana vajrasana – orzeł
Paścima namaskarasana vajrasana – odwrócone powitanie
Gomukhasana vajrasana – krowi pysk

 

Opublikowano Sekwencje | Skomentuj

Krija joga – podsumowanie

Jesteśmy istotami psychicznymi i od zarania dziejów nimi byliśmy. Wszakże to badanie świadomości, autorefleksja, będąc e niejako istotą  człowieczeństwa, stanowiły motor rozwoju ludzkości. Rozwój nauki i technologi zmienił sposób życia dużej części naszego społeczeństwa. Żyjemy w czasach, gdy coraz mniej ludzi wykonuje pracę fizyczną.  Można śmiało powiedzieć, że współcześnie głównym narzędziem pracy staje się umysł. Dbanie o sprawność i prawidłowe działanie tego narzędzia wydaje się być kwestią podstawową.

Niegdyś ludzie umierali z powodu głodu, chorób i wojny. Obecnie coraz częściej umieramy z powodu starości. Z wiekiem nasze ciała obumierają, ale umysły często pozostają sprawne. Niejednokrotnie miałem okazję rozmawiać z ludźmi starszymi na temat tego, jak się czują w swoich latach. Częstokroć zapewniali mnie, że choć nie mają już takiej sprawności jak niegdyś, to w głębi ducha czują się młodzi. Czym jest ten duch, o którym mowa? To po prosu sfera psychiki. Oczywiście warto ćwiczyć ciało, aby pozostać sprawnym jak najdłużej, warto dbać o higienę osobistą, aby unikać chorób, warto jednak również zadbać o zdrowie naszej psychiki.

Krija joga to metoda, której celem jest właśnie zadbanie o nasze codzienne zdrowie psychiczne. Przypomnę, że składa się ona z trzech kroków:
1. dyscyplina, wytrwałość (tapas) – regularność ćwiczenia
2. medytacja, autorefleksja (svadhyaya) – uświadamianie procesów psychicznych
3. ofiarowanie, puszczenie (Iśvara-pranidhana) – oczyszczenie umysłu przez puszczenie lub ofiarowanie wszystkich myśli.

Jest to recepta, którą może stosować każdy, niewymagająca zapewnienia specjalnych warunków. Sam od lat stosuję ją podczas jazdy autobusem, spaceru, czy powrotu do domu z pracy. Gdy wyruszam w drogę uświadamiam sobie oddech, zaczynam obserwować swój umysł, dostrzegając  wszystkie myśli wypełniające go, a następnie pozwalam, aby odpłynęły, rozpuściły się w oddechu. Z początku nie było łatwo, gdyż rozmaite myśli cały czas wciągały moją uwagę. Jednak dzięki wytrwałości i nie przejmowaniu się niepowodzeniami z czasem coraz bardziej udawało się go poskromić. Teraz już po chwili umysł się wycisza, lepiej zaczynam czuć ciało, pojawia się stan głębokiego odprężenia i niezwykłej jasności widzenia.

Znany nauczyciel duchowy Osho powiedział: „…słowa nie mogą być nawykiem dwadzieścia cztery godziny na dobę. Gdy spacerujesz – poruszasz nogami; jeśli jednak twoje nogi poruszają się, gdy siedzisz – to szaleństwo. Musisz nauczyć się je wyłączyć. Tak samo nie powinno być w tobie słów wtedy, gdy nie rozmawiasz. Słowa służą porozumiewaniu się, gdy więc nic nikomu nie przekazujesz, nie powinno ich być. Jeśli zdołasz tego dokonać, będziesz wzrastać w medytacji. Medytacja to proces wzrastania – nie technika. Technika zawsze jest martwa, może więc być do ciebie dodana, a proces zawsze jest żywy – wzrasta, rozwija się. Słowa są potrzebne, ale nie wolno trwać w nich cały czas. Muszą być chwile bez werbalizowania, kiedy po prostu jesteś. Nie chodzi o wegetowanie. Jest świadomość i jest ona ostrzejsza, żywsza…”

Krija – prosta metoda jogi zalecana dla początkujących jest jednocześnie techniką prowadzącą do bardzo głębokiej medytacji.

Cytat Osho z tekstu „Medytacja. Podstawy praktyki”

Opublikowano Joga w domu, Joga w życiu, Ścieżka Jogi | Skomentuj

Joga a biznes – mc’donaldyzacja jogi.

To kolejny kontrowersyjny temat. Joga stała się w Europie i Ameryce kolejną gałęzią rynku. Branża ta określana niekiedy szerzej jako „enlighment industry” (przemysł oświeceniowy) jest już znacząca, a ekonomiści biorą pod uwagę jej udział we wskaźnikach ekonomicznych. Możemy zżymać się z tego powodu, ale z drugiej strony czyż nie wskazuje to na postęp w rozwoju społeczeństwa. Oto bowiem w świadomości coraz większej rzeszy ludzi zainteresowanie rozwojem osobistym staje się niezbędnym składnikiem ich życia.

Niektórzy w dalszym ciągu ubolewać będą nad mc’donaldyzacją jogi i związanym z tym spłyceniem przekazu. Doskonale to rozumiem. Joga jest dla mnie ścieżką prowadzącą do głębokiej przemiany, szlifującą człowieka niczym diament, aby wydobyć zeń najczystsze piękno. Zjawiska dotykające jogi w procesie jej upowszechniania wydają mi się jednak całkiem normalne. Zawsze gdy dziedzina dotycząca ducha upowszechnia się, przekaz ulega spłyceniu i degeneracji. Mamy tego dość przykładów w historii ludzkości. Wystarczy przyjrzeć się, co stało się z przekazem w toku rozpowszechniania się którejkolwiek ze światowych religii. Zawsze pojawiają się ludzie zainteresowani tylko wybranymi aspektami przekazu i to najczęściej tymi przynoszącymi doraźne efekty oraz tacy, którzy wypatrują w tym jedynie okazji do wzbogacenia się. Ułudą jest myślenie, że dzieje się tak tylko na zachodzie. W kraju pochodzenia jogi zjawisko to jest równie częste, a  z Indii pochodziło wielu fałszywych mistrzów.

Na swej drodze spotkałem ludzi, dla których kontrowersje  wzbudzał fakt, że nauczyciele jogi utrzymują się z uczenia prowadząc swoje szkoły. Tradycyjnie faktycznie mistrzowie nie pobierali opłaty za nauki. Byli utrzymywani z datków otrzymywanych dobrowolnie przez swoich zwolenników i sympatyków. Pierwotnie w Indiach adept starający się otrzymać nauki jogi od nauczyciela określany był jako ćela, czyli dosłownie „sługa”. Oznaczało to zaangażowanie ucznia nie tylko w wymiarze nauki i praktyki, ale także służby i pracy na rzecz guru i aśramu. W naszym kręgu kulturowym w taki sposób funkcjonują głównie wspólnoty religijne. W Europie, szczególnie współcześnie, również nieco inaczej kształtuje się relacja między nauczycielem a uczniem. Związek ten jest dość luźny. Nauczyciel jest przewodnikiem inspirującym ucznia w rozwoju na pewnym etapie życia, a uczeń zachowuje dużą autonomię. Na wschodzie natomiast wymagano niekiedy absolutnego podporządkowania nauczycielowi, często we wszystkich aspektach życia (to zresztą ciekawa kwestia warta omówienia w oddzielnym miejscu).

Proste przeszczepianie tej tradycji na grunt europejski w przypadku jogi nie jest dobrym pomysłem, szczególnie jeśli traktujemy ją tylko jako system ćwiczeń rekreacji ruchowej. Niewątpliwą zaletą funkcjonowania szkół jogi jako samodzielnych podmiotów w czytelny sposób osadzonych w systemie społeczno-ekonomicznym jest ograniczenie zjawisk sekciarskich i przyczynienie się do popularyzacji jogi.

Z drugiej strony nie można mieć wątpliwości, że konsekwencją wprzęgnięcia jogi w system ekonomiczny oraz wzrastającą jej popularnością jest pojawienie się  nauczycieli oraz tworzenie szkół jogi, których głównym celem jest zysk finansowy.

Co jakiś czas w mojej szkole pojawiają się uczniowie chcący zostać nauczycielami. W rozmowach zazwyczaj pytam o motywy wyboru tej drogi. Od pewnego czasu oprócz poczucia misji związanej z chęcią przekazywania pozytywnego wpływu, jaki wniosła joga w ich życie, pojawia się potrzeba znalezienia pracy. Ostatnio coraz częściej pojawiają się również osoby proponujące mi udział w różnego rodzaju przedsięwzięciach biznesowych związanych z organizacją zajęć jogi.

Dobrze by było, żeby nauczyciele mogli po prostu zarabiać swoją pracą na zwykłe utrzymanie, jednak coraz częściej tak nie jest. Na rynku pojawili się bowiem pośrednicy oferujący karty wstępu na rozmaite zajęcia rekreacyjne. Oferują oni karnety po znacznie niższych cenach, konkurując w ten sposób ze szkołami jogi już nie o uczniów, bo przecież niczego nie uczą, ale o klientów. Firmy takie nie są zainteresowane tym, aby  przychodzili oni na jogę i czerpali korzyści z jej praktyki, bo zarabiają właśnie na tym, że nie chodzą.  W tym przypadku adepci jogi również ulegają ogólnej presji narzucanej przez sposób jaki funkcjonuje rynek, coraz częściej wybierając to co tańsze. Niestety kij ma zawsze dwa końce, bo jeśli chce się mieć coś bardzo tanio to trzeba liczyć się, że jakość tego będzie gorsza. Ja przekonuje się o tym niemal zawsze gdy nieopacznie skuszę się na coś bardzo taniego. Konsekwencją tego będzie zapewne pogorszenie jakości przekazu jogi – jej mc’donaldyzacja. A nauczyciele oprócz prowadzenia zajęć coraz częściej będą musieli szukać dodatkowej pracy.

Opublikowano Joga na zachodzie | 1 komentarz

Krija joga – Iśwara-pranidhana czyli ofiarowanie.

Trzecim elementem krija jogi jest Iśwara-pranidhana czyli ofiarowanie, oddanie lub puszczenie.

Znowu możemy postrzegać element ten w dwojaki sposób. Patrząc przez pryzmat ścieżki religijnej będzie to oddanie Bogu. Dla osoby wierzącej w sposób naturalny Bóg jest ostatecznością. Wszystko w nim się zaczyna i wszystko w nim się kończy. Całkowite ofiarowanie Bogu jest swego rodzaju katharsis, jest najwyższym doświadczeniem duchowym. Poprzez akt ofiarowania następuje całkowite oczyszczenie, czego konsekwencją jest poddanie się boskiej woli.

Praktyki jogi nie muszą być jednak związane ze ścieżką religii. Bhakti joga (ścieżka oddania Najwyższemu) jest tylko jednym ze sposobów praktyki. W samych Jogasutrach Iśwara określony jest nie jako pierwotna przyczyna jak rozumie się Boga w ujęciu religijnym, ale jako byt wiecznie wyzwolony, byt nigdy nie dotknięty uciążliwościami egzystencji powodującymi cierpienie. Można powiedzieć, że Iśwara jest wyekstrahowaną, wiecznie trwającą ideą ostatecznego celu jogi.

Ponownie jak w przypadku poprzednich elementów krija-jogi niezależnie od interpretacji jaką przyjmiemy w przekazach, najważniejszym wydaje się być sam proces ofiarowania i jego rozumienie. Jednym z kluczowych momentów rozwoju praktyk jogi był proces interioryzacji tj. uwewnętrznienia rytuału ofiarnego. Ofiara w rozumieniu jogi nie jest już tylko związana z ceremonią. Główny nacisk przeniesiony zostaje na proces wewnętrzny. W akcie ofiarowania zazwyczaj postrzegamy dwie strony. Strona która ofiarowuje, czyli oddaje, dobrowolnie pozbywa się, oraz strona przyjmująca ofiarę, ku której akt ofiarowania jest kierowany. W kontekście praktyk jogi ofiarowanie staje się bardziej aktem oczyszczenia czyli oddania, niż aktem uwielbienia jak to ma miejsce w praktykach religijnych. Istotą ofiarowania staje się całkowite puszczenie. Początkowo ze względu na dualizm przedmiotu i podmiotu  w jakim funkcjonuje zwykła świadomość do ofiarowania potrzebujemy jakiejś idei, która może ofiarę przyjąć, która jest podporą procesu. Ideą tą jest w jodze Iśwara a w religii Bóg, a może być nią również jakaś idea  humanistyczna np. dobro najbliższych, dobro ludzkości, dobro wszystkich istot, dobro świata itd.

W praktyce krija joga jest zatem procesem wewnętrznym prowadzącym do oczyszczenia świadomości. W tym celu należy najpierw podjąć dyscyplinę. Kolejnym krokiem jest refleksja prowadząca do uświadomienia sobie stanu świadomości oraz jej kształtowania poprzez nieustanne badanie. Ostatnim krokiem jest jej ofiarowanie, czy też puszczenie, będące oderwaniem od wszystkich koncepcji pojawiających się w świadomości. Akt ofiarowania jest niezwykle ważny. Akt  ten jest ukoronowaniem procesu krija jogi. Akt ten jest ostatecznym wyjściem poza przywiązanie ego i zamęt umysłu. Efektem jego jest uspokojenie, wyciszenie świadomości, obawiające się powstaniem wewnętrznej równowagi. Ścieżką  krija jogi podążać można w każdej chwili życia. Pięknie ilustruje to jedna z  sufickich  historii.

Gdzieś na Bliskim Wschodzie żył pewien król, który ciągle miotał się między szczęściem a zgryzotą. Najdrobniejsza rzecz mogła wywołać w nim wielki niepokój lub sprowokować go do gwałtownej reakcji, a poczucie szczęścia szybko zmieniało się w rozczarowanie i rozpacz. Przyszedł czas, gdy król w końcu zmęczył się samym sobą i swoim życiem i zaczął szukać drogi wyjścia z tej sytuacji. Wezwał do siebie mędrca, który mieszkał w jego królestwie i cieszył się opinią człowieka oświeconego.
Gdy przybył, król oświadczył: „Chcę być taki jak ty. Czy możesz dać mi coś, co sprawi, że w moim życiu nastanie harmonia, spokój i mądrość? Zapłacę każdą cenę, jakiej zażądasz”.
Mędrzec odparł: „Mogę ci pomóc. Ale cena byłaby tak wysoka, że całe twoje królestwo by nie wystarczyło, abyś mógł ją zapłacić. Dam ci to więc w podarunku, jeśli tylko zechcesz ją przyjąć”.
Król wyraził zgodę i mędrzec odszedł.
Po kilku tygodniach wrócił i wręczył królowi piękną szkatułkę zdobioną nefrytami. Król otworzył ją i znalazł w środku tylko prosty zloty pierścień.
Był na nim wygrawerowany napis: „To też przeminie”. „Co to znaczy?” – spytał król.
Mędrzec odparł: Stale noś ten pierścień i cokolwiek się wydarzy, zanim nazwiesz to złym lub dobrym dotknij pierścienia i przeczytaj ten napis. Dzięki temu będziesz spokojny”.

W tym wypadku mędrzec poradził królowi aby ten oczyścił umysł przez uświadomienie sobie nietrwałości rzeczy. Pierścień to dyscyplina (tapas) jaką dał królowi mędrzec. To narzędzie, dzięki któremu król może zawsze podjąć proces krija. Dostrzeganie, w każdej chwili tego co się wydarza w umyśle niezależnie od tego co nas spotyka  jest medytacją (svadhaya). Puszczenie wszelkich idei (dobra i zła) poprzez poddanie się idei nietrwałości  to Iśwara-pranidhana czyli ofiarowanie oczyszczające umysł. Watro zwrócić tu uwagę na postawę mędrca. On ofiarował mądrość królowi.

Opublikowano Filozofia jogi, Joga dla poczatkujących, Ścieżka Jogi | Skomentuj

Dalej rzeźbimy pośladki, czyli czy joga jest sportem, czy praktyką duchową?

To bardzo aktualne pytanie, szczególnie wobec faktu rosnącej popularności jogi w Polsce. Autorka tekstu w Wysokich Obcasach: „Nie stawaj na głowie! Czym właściwie jest joga?” stwierdza: „…jej [jogi] pierwotny sens całkowicie się zagubił. Chodziło o to, by przygotować ciało na siedzenie bez ruchu i głęboką koncentrację, a skończyło się jak zwykle – na rzeźbieniu pośladków.”

To bardzo zgrabne stwierdzenie sugeruje, że joga przeznaczona była do wyższych duchowych celów, a my zrobiliśmy z tego zwykły fitness. Choć jest w tym trochę prawdy, to nie jest tak jednak do końca. Sadzę, że problem w zrozumieniu czym jest joga tkwi głęboko w naszej świadomości.

W procesie wychowania świadomość europejczyka kształtowana jest głównie przez analityczny sposób postrzegania świata. Analiza to rozkład całości na czynniki, składniki. Tak zazwyczaj podchodzimy do każdego problemu, nawet w życiu codziennym. W naszej świadomości zapisana jest tendencja do widzenia szczegółów i wyodrębniania elementów. Aby ogarnąć całość, jawiącą się jako skomplikowana chmura elementów, zaczynamy porównywać – szukać podobieństw i różnic, następnie grupować i przeciwstawiać. To prowadzi do fragmentacji naszej przestrzeni życiowej. Opisałem to zjawisko we wpisie „Atomizacja życia”. Chodząc do kościoła może doświadczysz uniesienia mistycznego, ale prawdopodobnie nie wyrzeźbisz sobie pośladków. Chodząc na „siłkę” może wyrzeźbisz sobie pośladki, ale zapewne nie doświadczysz uniesienia mistycznego. Tak wygląda nasz świat, tak żyjemy.

Niezwykłość jogi polega na tym, że jest dyscypliną totalną, obejmującą całość egzystencji. Dzięki jodze możesz mieć jedno i drugie. Rzeźbienie pośladków nie stoi w sprzeczności do doświadczenia mistycznego. Stąd właśnie podejście, w którym nie ma jednego najlepszego sposobu rozwoju duchowego. Rozwój taki można realizować w każdej aktywności i formie, czy to rzeźbiąc pośladki, czy siedząc bez ruchu w głębokiej koncentracji. W tym sensie joga jest i sportem i praktyką duchową. Jak mówiłem -  łączy wszystkie aspekty życia. Jej techniki obejmują pracę z ciałem, oddechem i umysłem. Jej techniki są  skierowane do osób o różnych skłonnościach. Dla jednego dobre będą ćwiczenia dynamiczne, bardziej przypominające nam gimnastykę, dla innego długotrwałe siedzenie w jednej pozycji czyli to co nazywamy potocznie medytacją. Uwzględnia wreszcie różny stopień zaangażowania oraz zaawansowania adepta, prezentując cały wachlarz praktyk.

Ta właściwość jogi wynika z nieco odmiennego spojrzenia na świat prezentowanego w kulturach wschodu. To widzenie bardziej syntetyczne, w którym postrzega się świat jako funkcjonalną jedność, w której nie da się wyróżnić niczego, co nie byłoby zależne. Jest to perspektywa kontekstowa, w której nie wyróżnia się elementu poprzez określenie jego niezależnych cech, wszystko bowiem funkcjonuje w jakimś kontekście.

Oczywiście jeśli przeniesiesz nieświadomie na jogę analityczny sposób widzenia świata to stanie się ona takim samym elementem życia jak inne, podlegającym naszym preferencjom zgodnie z tym, jak ją zaszufladkujesz. Wtedy rzeczywiście pierwotny duch jogi zostanie utracony. Muszę przyznać, że niejednokrotnie z ust instruktorów jogi słyszałem stwierdzenie: „Duchowość w jodze mnie nie interesuje”. Spotykałem też uczniów, którzy pytani o przyczynę rezygnacji z ćwiczeń jogi odpowiadali, że gdzie indziej odnaleźli bardziej duchowe podejście.

Opublikowano Joga na zachodzie | Skomentuj

Krija joga – Tapas czyli zapał.

Wróćmy do krija jogi. Pierwszym z trzech elementów tej receptury oczyszczającej  jest tapas, czyli asceza lub gorliwość, zapał, żar. Tak najczęściej interpretowany jest ten termin w klasycznych  tłumaczeniach i interpretacjach sutr. Takie ,można by powiedzieć, ortodoksyjne ujęcie wywołuje jednak opór i niechęć lub przynajmniej stan konsternacji. Asceza kojarzy się przeciętnemu mieszkańcowi miasta europejskiego posiadającemu bliskich i znajomych, najadającego się do syta, i korzystającego z dóbr otaczających nas cywilizacji i kultury, z wychudłymi pustelnikami siedzącymi w pieczarach lub klasztornych celach, umartwiającymi swoje ciała przez powstrzymanie wszystkich swoich pragnień. Ten obraz, choć przecież nie jest obcy naszej kulturze, jest również wyrazem nurtu ascetycznego w praktyce duchowej.

Ponadto rozwój duchowy na Zachodzie jest silnie kojarzony z praktykami religijnymi. Jeśli ta religijność związana jest z elementami obcymi kulturowo np. praktykami religijnymi hinduizmu, może prowadzić to do rozumienia jogi jako praktyki religijnej. Tymczasem w klasycznym ujęciu joga nie jest związana  z religią.

Kulturze europejskiej ideę tapasu łatwiej zrozumieć przez przyjęcie perspektywy postawy filozofa czy naukowca. Wszak naukowiec  niezależnie od przedmiotu swoich badań, czy są to obiekty abstrakcyjne czy obiekty materialne otaczającej rzeczywistości, aby uprawiać swą dziedzinę musi podjąć wysiłek intelektualny. Musi mieć silną motywację do osiągnięcia celu.  Tym właśnie jest  tapas – jest dyscypliną i wysiłkiem podjętym w celu badania świadomości. Tapas można rozumieć również jako wewnętrzną motywację. W doświadczeniu indywidualnym to ten stan, gdy z niezwykłą ochotą zabieramy się za nowe przedsięwzięcie. Chodzi o to, by go w sobie pielęgnować. Pamiętajmy, że joga jest przede wszystkim właśnie badaniem świadomości, a celem praktyk ascetycznych, również tych obejmujących ciało, jest przede wszystkim opanowanie umysłu.

W klasycznym komentarzu do Jogasutr Wjasa definiuje ascezę poprzez wskazanie korzyści jakie przynosi jej ćwiczenie:
„Kto nie uprawia ascezy (tapas), nie osiąga jogi. Zanieczyszczenia (aśuddhi), pstre od wyobrażeń, pragnień i skłonności (vasana), karmana, uciążliwości (kleśa), które nie mają początku i zastawiają  sieć przedmiotów świadomościowych, (visaya), bez ascezy nie ulegają rozbiciu – oto pożytek ascezy. Ostrzega się również, że należy ją stosować na tyle, na ile nie zakłóca (nie jest przeciwna) uciszeniu (oczyszczeniu, prasadana) świadomości (citta)”.

Warto zauważyć, że Wjasa przestrzega również przed zbytnią ascezą. Ta może zrodzić postawę fanatyczną  skutkując działaniem wprost przeciwnym od zamierzonego.

Zatem asceza służy powściąganiu i dyscyplinowaniu świadomości, tak aby nie rozpraszały jej  zbędne myśli. Praktyka taka jest podstawą pracy filozofów od czasów starożytnej Grecji. Plotyn pisał o tym tak:
„I jeśli zobaczysz, że nie jesteś jeszcze piękny, to tak, jak rzeźbiarz posągu, który ma być piękny : jedno usuwa, a inne oskrobie, jedno wygładzi, a inne oczyści, aż objawi się piękne oblicze na posągu, tak i ty usuwaj wszystko, co zbędne;  prostuj, co opaczne; czyść i rób, by zalśniło, co ciemne,  i nie ustawaj w pracy nad własnym posągiem, aż ci rozbłyśnie własne światło cnoty. [...] Jeśli się nim stałeś [...] i zespoliłeś się z sobą w czystym jestestwie, i bez żadnej obcej wewnątrz przymieszki [...], jeśli więc zobaczysz, że nim się stałeś [...], to patrz, patrz nieprzerwanie, albowiem wielkie piękno widzi to „oko” jedynie!”

Efektem praktyki tapasu jest zdolność do koncentracji.

Opublikowano Filozofia jogi, Joga dla poczatkujących, Ścieżka Jogi | Skomentuj

Rzeźbienie pośladków – czyli dlaczego ćwiczymy jogę i czym staje się joga na zachodzie.

Kwestie, których dotyka artykuł jaki niedawno pojawił się w Wysokich Obcasach: „Nie stawaj na głowie! Czym właściwie jest joga?” -  nie są niczym nowym. Niejednokrotnie pojawiały się w rozmowach, jakie miałem przyjemność prowadzić zarówno z nauczycielami, jak i uczniami jogi. Faktycznie rzadko są one przedmiotem debaty publicznej zapewne dlatego, że budzą kontrowersje a materia ich jest nader delikatna i wymaga głębokiego zastanowienia. Artykuł porusza bardzo wiele ważnych aspektów obecności jogi na zachodzie. Spróbujmy je usystematyzować:

Czy joga jest dla każdego?
Czy joga jest sportem, czy praktyką duchową? Czyli czym jest joga?
Czy joga może być szkodliwa dla zdrowia?
Joga a biznes.
Ćwiczenie jogi przed lustrem. Rywalizacja i narcyzm w jodze.
Nauczyciel  i nauczanie jogi.
Upowszechnienie (mcdonaldyzacja jogi).

Czy joga jest dla każdego?
„Joga jest dla każdego” – to stwierdzenie zakwestionował Glenn Black, co wywołało burzę. Faktycznie często joga przedstawiana jest jako cudowne dziedzictwo kultury Indii, doskonałe dla wszystkich.

„Joga jest dla każdego” – w naszych realiach faktycznie jest to po prostu hasło reklamowe. Najczęściej słyszę je z ust nauczycieli i entuzjastów jogi w wywiadach radiowych czy telewizyjnych, w których podczas kilkusekundowej wypowiedzi mają powiedzieć coś o jodze. Niestety siła tak uproszczonych przekazów jest największa i to one kształtują postrzeganie jogi. Zatem czy tak naprawdę jest?

Jeśli sięgnąć do samej istoty, samego centrum tego czym jest joga to TAK. Joga jest bowiem pewną filozofią, pewnym widzeniem świata i sposobem życia, który może być realizowany w każdych okolicznościach, niezależnie od tego czym się zajmujemy, co robimy. Stąd wywodzi się niesłychana różnorodność praktyk jogicznych i stąd każdy może praktykować jogę. W kraju pochodzenia joginami nazwą siebie ci, co poświęcają się modłom do boga (bhakti yoga), ci co ćwiczą asany  i utrzymują ascezę (hatha yoga), ci co medytują (raja yoga), ale i ci co prowadzą własny biznes (karma yoga). „Joga jest dla każdego” – oczywiście przy założeniu, że przyjmiesz tą filozofię (zatem nie bezwarunkowo).

Jeśli spojrzeć na to, co ma się zazwyczaj na myśli mówiąc o jodze w Europie czy Ameryce to NIE. W naszych warunkach mówiąc o jodze mamy najczęściej na myśli system ćwiczeń gimnastycznych i niekiedy oddechowych będących częścią hatha jogi, a więc faktycznie wąskim wycinkiem tego, czym jest joga. Jeśli sprowadzamy jogę tylko do gimnastyki, to jak z każdą aktywnością fizyczną musimy liczyć się z tym, że nie każdy odnajdzie się w tej formie pracy. Tak rozumiana i praktykowana joga nie jest dla każdego.

Nauczyciel  i nauczanie jogi.
Ponadto ćwiczenia te mają różny stopień trudności. Część z nich może ćwiczyć niemal każdy, jednak wiele wymaga ponadprzeciętnego opanowania ciała osiąganego dzięki wielogodzinnemu treningowi, ogromnej determinacji i dyscyplinie. Osoba, która przychodzi na jogę zachęcona hasłem „joga jest dla każdego”tego jednak nie wie. Odpowiedzialność zatem spoczywa na nauczycielu. To nauczyciel powinien dostosować sposób ćwiczenia do zdolności  i możliwości adepta.

Przeciętny adept jogi w Polsce poświęca jej praktyce około 3 godzin tygodniowo. To stanowczo za mało, aby osiągnąć stopień trudności przedstawionych na pokazach asan, przez nauczycieli jogi, a wywołujących w oglądających zazdrość i podziw. Mówię tu o przeciętnie sprawnych osobach o sprawności odpowiadającej ich wiekowi. Osobach, które niejednokrotnie przez wiele lat swojego życia nie uprawiały żadnej gimnastyki lub ich aktywność związana jest z rekreacyjną jazdą na rowerze, wycieczkami pieszymi czy pływaniem na basenie raz w tygodniu. Wiele osób posiada również problemy zdrowotne wymagające uwzględnienia podczas ćwiczenia i często znacznie ograniczających zakres wykonywanych pozycji.

Tymczasem na zajęciach prowadzonych w dużych niekiedy kilkudziesięcioosobowych grupach wszyscy ćwiczą razem, a zakres dostosowania do indywidualnych potrzeb jest bardzo ograniczony. Z mojego doświadczenia wynika, że osoby mniej sprawne rezygnują wtedy z praktyki. Zatem okazuje się wtedy, że joga wcale nie jest dla każdego tylko dla bardziej sprawnych. Na szczęście pojawia się coraz więcej małych szkół jogi, w których nauczyciele są w stanie dostrzec każdego ucznia.

Bywa również, że osoby o mniejszej sprawności pragną, czy to zachęcane przez nauczyciela czy z własnej ambicji, dorównać osobom sprawniejszym. Takie podejście jest wbrew zasadom jogi, a taki sposób ćwiczenia nie jest już jogą a rodzajem akrobatyki sportowej. Taki sposób ćwiczenia bez wątpienia nie jest dla każdego.

Opublikowano Joga na zachodzie | 3 komentarzy