Redukcja jogi

Zachęcony przez Justynę podczas dyskusji przy okazji poprzedniego wpisu przeczytałem jej wywiad z Januszem Szopą. Joga to forma rekreacji ruchowej. Wywiad pokazuje doskonale podejście, o którym pisałem wcześniej, mianowicie zastosowanie paradygmatu redukcjonistycznego do jogi.

Rozmówcy mówią o narzędziach naukowych, „które obiektywizują doświadczenie praktyki jogi, asan i doświadczenie medytacji”. Zaraz potem wymieniają owe narzędzia:  „Przed treningiem i po badaliśmy zakres ruchu, zakres skrętu, gibkość i inne parametry antropometryczne”. Badania medytacji mają polegać na obserwowaniu aktywności mózgu w kamerą termowizyjną.

Zastanówmy się, co oznacza owa obiektywizacja? Otóż w tym przypadku oznacza  redukcję doświadczenia jogi do poziomu parametrów ruchowych ciała fizycznego lub obserwacji aktywności fizjologicznej mózgu (organu ciała fizycznego) mierzonej poziomem wydzielanej podczas tej pracy energii w postaci ciepła. Jest to opis z pomocą  parametrów, jakimi posługuje się nauka działająca zgodnie z paradygmatem redukcjonistycznym, w którym zjawiska na poziomie psychiki i świadomości wyjaśnia się poprzez procesy i strukturę środowiska fizycznego, gdzie one zachodzą. Tu jest to fizjologia i anatomia ciała ludzkiego.

Moim zdaniem nie ulega wątpliwości, że wszystkie doświadczenia jogi mają swe odzwierciedlenie w fizjologii i anatomii. O tym właśnie mówi filozofia sankhij. Badania na ten temat na polu naukowym prowadzone są już od wielu lat. Pewnie gdzieś kiedyś na świecie powstanie, a może już powstał Instytut Fizjologii Oświecenia ;)

Wiedza ta jest przydatna i może spowodować, że wiele ludzi zainteresuje się jogą, przestanie ona być dla nich czymś obcym i nieznanym. Dla mnie najważniejsze jest jednak pytanie, jakie konsekwencje będzie miała dla praktyki i nauczania jogi?

Wszystko oczywiście zależy od tego, jak zdefiniujemy jogę. Jeśli przyjmiemy definicję jogi sformułowaną przez Patańdżalego, która moim zdaniem jest kwintesencją jogi, a mówi:

„Joga – powściągnięciem zjawisk świadomości” (tłum. Leona Cyborana),

to niewątpliwie należy zapytać, jak wiedza prezentowana przez naukę prowadzi do owego powściągnięcia i czy nauczyciel wykorzystuje tą wiedzę, aby prowadzić ucznia do tego celu?
Jeśli tak się nie dzieje, a celem ćwiczeń staje się tylko osiągnięcie odpowiedniego efektu na poziomie fizjologiczno-anatomicznym, np. poprawa gibkości i usunięcie bólów kręgosłupa, poprawa działania układu hormonalnego, zwiększenie siły czy spalenie tłuszczu itp., to myślę, że mamy do czynienia ze ograniczaniem (redukcją) jogi do rekreacji ruchowej.

Niektórym to w zupełności wystarczy i z pewnością będzie miało korzystny wpływ na społeczeństwo. Są jednak tacy, którzy szukają subtelniejszego wymiaru jogi. Wymiaru, do którego jak na razie nauka nie ma dostępu. W każdym razie nie ta jej część, która redukuje wszystko do poziomu ciała i jego fizjologii. Badaniem tego subtelniejszego poziomu zajmuje się przecież psychologia, aczkolwiek jej cele nie są tożsame z celem zarysowanym przez Patańdżalego. Przy następnej okazji postaram się podać przykład jak wykorzystać zdobycze nauki do podążania ścieżką jogi a nie przekształcania jej w rekreację.

Obiektywizacja na gruncie jogi i ścieżek mistycznych nie tylko wschodu ale i całego świata polega z jednej strony na przekazywaniu pewnych szczegółowych zasad praktyki np. postępowanie zgodnie z zasadą ahimsy (niekrzywdzenia) gwarantuje określony stan świadomości, z drugiej na przekazie z nauczyciel uczeń.

Tych, którzy poszukują głębszych wymiarów jogi, zachęcam zatem do jeszcze większej wytrwałości i determinacji w poszukiwaniu nauczyciela i praktyce.

Opublikowano Joga i nauka, Joga na zachodzie, Wskazówki dla nauczycieli jogi | Otagowano , , , , , , , , , | Skomentuj

Relacja nauczyciel – uczeń w treningu jogi

Ponownie chcę powrócić do tematu relacji nauczyciel – uczeń. Pisałem już o tym w kontekście tego, jak wygląda ta relacja w naszej kulturze: „Joga a biznes – makdonaldyzacja jogi.”, we wpisach dotyczących porad, jak wybrać nauczyciela: „Jak wybrać nauczyciela jogi.”

Jak pisałem, wydaje się, że proste przeszczepianie na grunt europejski standardów tradycyjnej relacji między nauczycielem a uczniem, obecne w kulturze wschodu, a objawiające się dużym podporządkowaniem ucznia, jest nierealne i nieprzystające do naszej kultury. Przypomnijmy, że w przypadku praktyk guru–jogi wywodzących się z tantry uczeń wizualizuje swego guru jako w pełni oświeconego nauczyciela uosabiającego absolut. W naszej kulturze takie podejście może nieść za sobą ryzyko nadużyć.

Z drugiej strony niewątpliwym jest fakt, że w naszym społeczeństwie nauczyciel jogi stał się zawodem zapewniającym utrzymanie wielu ludziom. Wynikiem tego relacja między uczniem a nauczycielem nie jest już tylko relacją dydaktyczną. Uczeń staje się klientem. Wydaje mi się zatem niezbędne określenie i upowszechnienie norm, dzięki którym relacja ta będzie w pełni profesjonalna i służąca ochronie oraz dobru ucznia.

W zasadzie normy etyczne postulowane w pierwszym członie ośmiostopniowej ścieżki jogi wyłożonej przez Patańdżalego w Jogasutrach (ashthanga yoga – yama) są wystarczające do wytworzenia właściwej relacji nauczyciela z uczniem. Przypomnijmy je:

  • niekrzywdzenie (ahimsa),
  • prawda (satja),
  • niekradzenie (asteja),
  • wstrzemięźliwość (brahmaczarja),
  • niezachłanność (aparigraha).

Widzę jednak dwa powody, dla których warto opracować nieco bardziej szczegółowe wytyczne.

  1. Normy powyższe niewątpliwie funkcjonują w naszej kulturze. Jednak w przypadku jogi osadzone są one w kontekście tradycji związanej z odmienną kulturą. To może utrudniać ich akceptację, szczególnie osobom rozpoczynającym swój kontakt z jogą.
  2.  Nasza kultura jest bardzo relatywistyczna. Rozumienie poszczególnych zasad może być bardzo rozmaicie interpretowane. W związku z tym wydaje się, że ich uszczegółowienie i w pewnych przypadkach odniesienie do konkretnych sytuacji życiowych będzie korzystne i pomocne dla uczniów.

Myślę, że dość dobrym rozwiązaniem będzie tutaj wykorzystanie standardów obecnych w naszej kulturze, a powstałych na gruncie psychologii, mówiących o relacji między terapeutą a klientem. Dziedziną zarówno psychologii, jak i jogi jest przecież sfera ducha.
Wytyczne takie powstały również w obrębie tradycji jogi rozpowszechnionych na całym świecie. Stowarzyszenia Jogi Iyengara na całym świecie kierują się wytycznymi opracowanymi przez mistrza i jego uczniów zawartymi w „Przewodniku do konstytucji dla stowarzyszeń jogi Iyengara” (Puna 2009)
Poniższe wskazówki opracowałem na podstawie kodeksów etycznych organizacji zrzeszających psychoterapeutów i Wytycznych Etycznych dla Nauczycieli Jogi Iyengara:

  1. Nauczyciel jogi stara się przyczyniać do dobra uczniów.
  2. W swoich działaniach prezentuje uczciwość i szacunek dla godności uczniów, z którymi ma kontakt.
  3. Nauczyciel jogi rozumie, że istnieje pewna przewaga nauczyciela wobec ucznia i unika jakiegokolwiek wykorzystywania zaufania i potencjalnej zależności uczniów. Wobec tej przewagi nauczyciel jogi rozpoznaje niebezpieczeństwo podwójnej relacji, która może utrudnić relację nauczyciel – uczeń. Podwójna relacja ma miejsce, gdy zachodzą interakcje między nauczycielem i uczniem poza kontekstem relacji nauczyciel – uczeń. Nauczyciel jogi zachowuje nadzwyczajną czujność, jeśli charakter podwójnej relacji staje się intymny.
  4. Nauczyciel jogi nie podejmuje relacji seksualnych z uczniami w trakcie treningu jogi.
  5. W swojej aktywności nauczyciel szanuje prawo innych osób do posiadania wartości, poglądów i postaw odmiennych od jego własnych.
  6. Nauczyciel jogi nie dyskryminuje uczniów z uwagi na wiek, płeć, rasę, narodowość, religię, orientację seksualną, niepełnosprawność, światopogląd, wykształcenie, język czy status społeczno-ekonomiczny.
  7. Nauczyciel jogi powinien ograniczyć swoje nauczanie do metod i obszarów, w których nabył odpowiednie kompetencje poprzez szkolenie lub doświadczenie.
  8. Nauczyciel jogi jest zobowiązany do zachowania poufności dotyczącej wszystkich informacji, w jakich posiadanie wszedł w związku z prowadzeniem treningu jogi.
  9. Metody stosowane przez nauczyciela jogi w treningu jogi wymagają zgody ucznia.
  10. W przypadku osoby niepełnoletniej nauczyciel jogi powinien uzyskać jej zgodę, jak również jej przedstawiciela ustawowego lub osoby faktycznie opiekującej się taką osobą, na trening oraz stosowane w nim metody.
  11. Nauczyciel jogi nie wykorzystuje finansowo uczniów i innych odbiorców swoich usług.
  12. Jeśli uczeń zalega z opłatami za usługę jogi, i nauczyciel jogi zamierza skorzystać z pomocy prawnej w tym zakresie, kancelarii windykacyjnej itp., najpierw informuje o tym zamiarze dłużnik,a dając mu szansę uiszczenia należności.
  13. Nauczyciel jogi nie przyjmuje korzyści finansowych lub osobistych za skierowanie ucznia do innych specjalistów.

Mam nadzieję, że zasady będą szczególnie pomocne uczniom, którzy mają niepodważalne prawo oceniania kompetencji i profesjonalizmu nauczycieli jogi oraz przyczynią się do podnoszenia standardów w nauczaniu jogi.

Opublikowano Joga na zachodzie, Wskazówki dla nauczycieli jogi | Otagowano , , , , | 7 komentarzy

Mistyczna podróż wehikułem fotografii.

Zapraszam gorąco joginów na wystawę joginki Georgii Krawiec.
Poniżej kilka słów refleksji jakie napisałem na prośbę artystki po odwiedzeniu wystawy w Warszawie.

 Mistyczna podróż wehikułem fotografii.

Zaproszenie_OCZYBOGA_georgiaKrawiec_KATOWICE

Immanentną częścią poszukiwań duchowych jest docieranie do źródeł natury percepcji, granicy świadomości, istoty materii. Seria obiektów i fotografii OCZY BOGA  Georgii Krawiec zdaje się być wyrazem takiej osobistej podróży mistycznej, jaką dokonuje autorka. Wystawa prac staje się zaś pretekstem do zaproszenia widza do odbycia tej podroży. Dlatego też w jej odbiorze oprócz wartości czysto estetycznej, wizualnej niezwykle istotna staje się symbolika. Jest ona obecna w każdym aspekcie projektu.

Już sam wybór techniki nie jest przypadkowy. Camera obscura (aparat otworkowy) jest bowiem najbardziej pierwotną formą sztuki fotografii, czysto fizycznym podstawowym zjawiskiem natury, ale również fenomenem będącym zasadą naszej percepcji wizualnej. Nasze oko jest „otworkiem”, my jesteśmy „otworkami”. Zderzenie tego fenomenu z umieszczonym w piramidzie okiem opatrzności, symbolizującym nieustanną obecność absolutu w tym co przejawione, uświadamia nam jego bytność w każdym punkcie, w każdej istocie. Nieprzypadkowo materiały, z których wykonano piramidki reprezentują  różne formy materii.

Niezwykłym doświadczeniem jest zabieg zamknięcia kliszy wewnątrz owych symboli, co czynni z nich aparaty otworkowe ciągle rejestrujące otaczają rzeczywistość. To sprawia, że zaczynamy postrzegać światło jako boskie medium, w którym jesteśmy nieustannie zanurzeni. Zamknięta klisza, której nie da się wyjąć, wystawiona jest na nieustanną projekcję. Z perspektywy nieskończoności zostaje ona całkowicie zaświetlona, czego wynikiem jest obraz absolutnej świetlistości. Zarówno w kulturze wschodu jak i zachodu świetlistość jest atrybutem ostatecznej świadomości, duszy, Boga.

Owa świetlista natura naszej egzystencji została w sposób niezwykły przedstawiona w cyklu fotografii przedstawiających postać wykonującą cykl powitania słońca (suryanamaskar). To szczególny cykl pozycji wykonywanych jedna po drugiej, do których dołącza się recytację imion Boga, będący w tradycji hinduizmu oraz w tradycji jogi wyrazem wewnętrznej ofiary składanej Bogu. Słońce (w sanskrycie: surya) jest symbolem czystej energii, oczyszczającej ofiarnika poprzez ofiarę ognia. Wielokrotne wykonywanie cyklu silnie rozgrzewa budząc wewnętrzny ogień, w którym ciało oczyszcza się nie tylko w sposób symboliczny ale i substancjalny.

Georgii Krawiec w sposób niezwykły udało się to uchwycić w fotografiach, na których postać jogina jest wypełniona światłem – całkowicie oczyszczona, całkowicie ofiarowana, totalnie zjednoczona z boską świetlistością. To punkt w którym znika granica między energią i materią. Dochodzimy do granicy percepcji i świadomości. Czy tak właśnie postrzegają nas oczy Boga? Czy tak doświadczamy z nim zjednoczenia? … ?

Piotr Künstler

Warszawa, październik 2013

Opublikowano Joga w życiu, Różności Jogiczne | Otagowano , , , , , , , | Skomentuj

Joga a nauka – różnice fundamentalne – praktyka jogi

W poprzednich wpisach przedstawiłem dwa modele człowieka zgodnie z tym, jak widzi go filozofia Wschodu i Zachodu. Jak można zauważyć, są one do siebie podobne, gdyż operują w gruncie rzeczy podobnymi kategoriami ontologicznymi: ciała, świadomości, ducha. Najważniejsze różnice między obydwoma systemami zaczynają się rysować, gdy przyjrzymy się zależnościom między wymienionymi kategoriami.

Według nauki ciało anatomiczne (materia) warunkuje poziomy subtelniejsze (fizjologiczny, psychiczny intelektualny i duchowy).

Według jogi to ciało przyczynowe (duch) warunkuje wszystko to, co dzieje się na poziomach świadomości i ciała.

Ta różnica w podejściu ma bardzo duże znacznie dla praktyki jogi. Cała praktyka jogi nakierowana jest na poznanie ducha. Można powiedzieć, że według jogi większość ludzi funkcjonuje na trzech najgrubszych poziomach ciała: fizjologiczno-energetycznym i psychologicznym (annamaya-kośa, pranamaya-kośa, manomaya-kośa). Ścieżka jogi, wszystkie jej zalecenia i praktyki pomyślane są w ten sposób, aby wyjść poza owe poziomy i doświadczyć poziomów wyższych: wiedzy (vijnamaya-kośa) i szczęśliwości (anandamaya-kośa). Dlatego joga nie interesowała się specjalnie badaniem ciała. Rozwinięte szczególnie przez hatha-jogę techniki opanowania i kontroli ciała, czyli wykonywanie rozmaitych pozycji jogi (asan), służyły zapewnieniu prawidłowego funkcjonowania ciała, po to, by nie stanowiło balastu i można było się od niego niejako uwolnić.

Ciało jest tu traktowane raczej jak naczynie w którym porusza się energia. Rozwinięto techniki kontroli oddechu (pranayama), a dokładniej kontroli przepływu energii życiowej (prana). Wszystko po to, aby można było powściągnąć umysł. Doświadczenie owego powściągnięcia powoduje wgląd w wyższe poziomy wiedzy i ducha. To jest ścieżka jogi.

W naszym kręgu kulturowym, który nazywam ogólnie zachodnim, mamy moim zdaniem sytuację szczególną. Przyjęliśmy mianowicie spuściznę technik jogi, jednak często praktykujemy je, tkwiąc nadal w paradygmacie redukcjonistycznym postulowanym przez naukę. Dlatego też nie zajmujemy się bezpośrednim doświadczeniem przepływu energii i wyciszenia umysłu oraz wglądem w ducha. Na sposób naukowy zajmujemy się wpływem pozycji jogi na ciało. Określamy, jakie jest ich oddziaływanie na stawy, mięśnie, krążenie, wydzielanie hormonów itd., tworzymy coraz to nowsze warianty asan. Ćwicząc je, wierzymy, że ich zbawienny wpływ na ciało przyniesie nam harmonię ducha. Analizując wiedzę na temat przepływu energii i kanałów energetycznych, staramy się  zredukować je do poziomu znanych nam struktur ciała anatomicznego, mając nadzieję, że wiedza ta zbliży nas do celu jogi. Jest to jeden z nurtów integracji jogi na Zachodzie w moim przekonaniu zdobywający w ostatnim czasie supremację, jednak oczywiście nie jedyny.

Nie neguję tu sensu ćwiczenia rozmaitych asan i zróżnicowania ich sekwencji. Nie neguję też przydatności wiedzy, która powstała na skutek zderzenia podejścia zachodniego i wschodniego a wyraża się skutecznym zastosowaniem ćwiczeń jogi np. w problemach bólów kręgosłupa. Ćwiczenia te  są niezwykle istotne. Pozwalają one poprzez ciało zintegrować wszystkie aspekty świadomości, odblokować ruch energii, oczyścić umysł. Tu pojawia się konieczność poznania rozmaitych szczegółów, ustawienia pozycji, ruchu w sekwencji i ich oddziaływania na ciało, jak w każdym przypadku, gdy poznajemy nową dziedzinę wiedzy. Dalej następuje etap kontroli przepływu energii. Są to jednak tylko etapy początkowe, po których powinno nastąpić przejście do fazy koncentracji (dharana) i medytacji (dhana) prowadzące do powściągnięcia poruszeń świadomości i doświadczenia samadhi.

Opublikowano Filozofia jogi, Joga i nauka, Joga na zachodzie, Ścieżka Jogi, Wskazówki dla nauczycieli jogi | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , | Skomentuj

Joga a nauka – różnice fundamentalne – model jogi

Aby zrozumieć podejście jogi, trzeba najpierw przyjrzeć się temu, jak widzi ona człowieka. Duchowe systemy Indii opisują człowieka, wyróżniając jego powłoki (kośa). Model ten rozwinięty został w obrębie jednego z najsilniejszych systemów filozofii indyjskiej – wedanty. Korzenie tego systemu zapisane zostały w końcowych religijno-filozoficznych pismach kanonu wedyjskiego – Upaniszadach, które powstały między VIII a III wiekiem p. n. e. Wedanta rozróżnia od pięciu do siedmiu powłok. Dla większej jasności opiszę tu model zawierający 5 warstw:

  • Powłoka anatomiczna (annamaya-kośa) – tworzy zrąb struktury ciała, jego materialny wymiar wraz ze wszystkimi elementami będącymi substratem procesów fizjologicznych. Składa się ze wszystkich tkanek ciała skóry, mięśni, kości itd. Jest to powłoka zbudowana z pokarmu, który spożywamy. Powłoka ta tworzy nietrwałe ciało fizyczne (sthulaśarira).
  • Powłoka siły życiowej (pranamaya-kośa) – prana oznacza siłę życiową, ale również oddech. To subtelna energia kosmiczna przenikająca i odżywiająca nasze ciało, będąca żywą psycho-fizyczną energią podobną do pneumy w starożytnej filozofii greckiej. Na poziomie fizycznym prana przejawia się jako oddech zasilający nasze ciała z każdym wdechem. Powłoka ta obejmuje z jednej strony samą energię życiową, którą rozróżnia się na pięć aspektów, z drugiej sieć 72 000 kanałów energetycznych (nadi), którymi prana, krążąc po ciele, odżywia każdy narząd i komórkę. Jest też podstawą, dzięki której funkcjonują zmysły i zachodzą procesy fizjologiczne.
  • Powłoka psychologiczna (manomaya-kośa) – obejmuje część zjawisk świadomości (citta) związanych z niższym umysłem (manas). Manas odpowiada za porządkowanie informacji przekazywanych przez zmysły i jest z nimi bardzo związany. Natura niższego umysłu jest wolicjonalna i przejawia się jako pragnienia. Stąd manas jest również źródłem emocji oraz uczuć.
  • Powłoka wiedzy (vijnamaya-kośa) – Obejmuje część zjawisk świadomości (citta) tworzących tak zwany wyższy umysł albo umysł intuicyjny (buddhi). Buddhi jest najwyższym, czy też najgłębszym, aspektem ludzkiej psychiki oznaczającym najwyższą mądrość lub wiedzę. Buddhi umożliwia powstanie względnego podmiotu poznania i rozróżnienia owych podmiotów, dlatego bywa określany jako inteligencja . Buddhi jest poznaniem rozumianym jako doświadczanie rzeczy takimi, jakie są. Trzy powyższe powłoki tworzą razem ciało indywidualne (suksamaśarira).
  • Powłoka szczęśliwości (anandamaya-kośa) – jest to powłoka utożsamiana z transcendentalnym wymiarem rzeczywistości. Stanowi ostatnią osłonę okrywającą transcendentną Jaźń (atman), a więc to, co w naszym kręgu kulturowym nazywane jest wieczną duszą lub ostateczną tożsamością będącą wyrazem Boga w nas. Powłoka ta tworzy ciało przyczynowe (karanaśarira).

Zauważmy, że model ten jest podobny do tego, jak widzi człowieka współczesna nauka. Podstawowa różnica między podejściem naukowym a jogicznym rysuje się jednak, gdy przyjrzymy się zależnościom między opisanymi powłokami.

Powłoka duchowa (anandamaya-kośa) nosi nazwę ciała przyczynowego (karanaśarira), podczas gdy powłoka fizjologiczna, intelektualna i psychiczna tworzą ciało subtelne (suksmaśarira), a powłoka anatomiczna ciało grube (karyaśarira) W myśl tego systemu to ciało przyczynowe warunkuje ciało subtelne fizjologiczno-energetyczne, a to z kolei kształtuje ciało grube, czyli anatomiczne. Szukając przyczyn sytuacji, w jakiej się znajdujemy, np. tego, co dzieje się z naszym ciałem, joga kieruje się ku świadomości i duszy. Inaczej mówiąc, zakłada, że działanie genów zakodowanych w łańcuchach DNA tworzących ciało anatomiczne (anna-maya-kośa) uwarunkowane jest przez poziom energetyczny (pranamaya-kośa), a ten z kolei przez powłokę duchową.

Widać zatem, że nauka przyjmuje dokładnie przeciwne przesłanki. Według niej to ciało anatomiczne warunkuje poziomy subtelniejsze (fizjologiczny, psychiczny intelektualny i duchowy). Biologia uczy nas, że człowiek z jego samoświadomością jest wynikiem ewolucji świata materialnego.

Dla wielu z nas punkt widzenia wywodzący się z filozofii, na której bazuje joga, może być trudny do przyjęcia. Cała nasza medycyna funkcjonuje w dokładnie przeciwnym modelu – opartym na nauce. Przyczyn naszych dolegliwości i cierpienia szuka przede wszystkim na poziomie anatomicznym i fizjologicznym. Skupia się na leczeniu ciał, wychodząc z założenia, że wynikiem ich uzdrowienia będzie osiągnięcie harmonii na poziomie ducha – świadomości.

Uświadomienie sobie różnic w podejściu Wschodu i Zachodu ma ogromne znaczenie dla sposobu i efektów praktyki jogi. O tym następnym razem…

Opublikowano Filozofia jogi, Joga i nauka, Joga na zachodzie | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , | Skomentuj

Joga a nauka – różnice fundamentalne – model naukowy

To, jak postrzegamy świat, jest w dużym stopniu zależne od tego, w jaki sposób postrzegają go ludzie żyjący dookoła nas. Uczymy się tego od rodziców i innych krewnych, kształtuje nas system edukacji. W naszej świadomości powstaje pewna matryca, która warunkuje to, jak widzimy rzeczywistość, jak wchodzimy z nią w interakcję. Dotyczy to również całkiem nowych idei. Joga dla naszej kultury jest stosunkowo nową ideą, na dodatek ukształtowaną w środowisku bardzo odmiennym. Aby w pełni skorzystać z wiedzy, jaką nam daje, warto przyjrzeć się tym różnicom.

Nasza matryca

Już od wielu pokoleń sposób, w jaki postrzegamy świat, jest kształtowany przez naukę i wiedzę z niej wynikającą. Sposób, w jaki nauka podchodzi do badania świata, oparty jest na pewnych założeniach zwanych paradygmatami. Paradygmaty są to pojęcia i teorie tworzące podstawę nauki, których się nie kwestionuje do czasu pojawienia się nowych (dlatego nie są to dogmaty).

Jednym z podstawowych i najbardziej trwałych paradygmatów nauki jest redukcjonizm. Jest to metoda poznawcza zakładająca, że możliwe i w pełni właściwe jest wyjaśnienie i opis układu złożonego poprzez wyjaśnienie i opis jego części składowych. Na przykład możliwe jest wyjaśnienie funkcjonowania świadomości poprzez opis jej podstawowych struktur fizycznych, tj. sposobu funkcjonowania mózgu. Dlatego właśnie, badając człowieka, nauka zagłębia się w kolejne poziomy ciała – narządy, komórki, reakcje biochemiczne itd. Podstawowym narzędziem redukcjonizmu jest analiza, czyli metoda polegająca na rozkładzie układu na czynniki podstawowe. Poznanie tych części składowych ma nas doprowadzić do wniosków na temat funkcjonowania całości. Jeśli układ złożony posiada jakieś cechy odnoszące się do niego jako całości, to można je opisać poprzez analizę sposobu funkcjonowania i struktury jego składowych.

Paradygmat redukcjonistyczny tworzy naszą matrycę poznawczą. Cały system współczesnej edukacji bazuje na redukcjonizmie. Analiza zdania ma nam pomóc pojąć funkcjonowanie języka, analiza reakcji chemicznych pomaga w rozumieniu funkcjonowania otaczającego świata materii, analiza następstwa faktów historycznych w rozumieniu naszej obecnej sytuacji. Jesteśmy tego uczeni do najwcześniejszych lat. Ten sposób myślenia jest tak głęboko zakorzeniony w naszej świadomości, że patrząc na piękny widok, po chwili zaczynamy wyróżniać jego części składowe.

Podobnie podchodzimy również do jogi. Chcemy wiedzieć, jak precyzyjnie wykonać każdą pozycję. Chcemy wiedzieć, czemu służą i co nam dają poszczególne pozycje, ćwiczenie oddechowe lub mudry. Analizujemy ustawienie ciała w asanie i badamy, jak ich modyfikacje mogą pomóc w konkretnych problemach zdrowotnych. Tak jak nauka próbuje wyjaśnić fenomen świadomości, opisując funkcjonowanie mózgu (jego strukturę i fizjologię), tak próbujemy wyjaśnić fenomen działania praktyk jogi przez zrozumianie tego, jak wpływa na nasze narządy, na chemię naszego ciała itd.

Wyrazem chyba skrajnie redukcjonistycznego podejścia była teoria „samolubnego genu” Richarda Dawkinsa. Działając zgodnie z zasadą redukcjonizmu, przyjmuje ona   perspektywę genomu będącego podstawowym poziomem dziedziczenia. Z tej perspektywy organizmy, również ludzki, wraz z psychiką i jej wytworami, są jedynie „pojazdami”, tworzonymi przez geny dla pozyskiwania zasobów i służącymi efektywnej replikacji genu. Dawkins nazywa osobniki „maszynami przetrwania”, podkreślając, że w tym ujęciu jedyną ich rolą jest przedłużenie istnienia genów.

Tymczasem podejście jogi jest zgoła odmienne…

Opublikowano Joga i nauka | Otagowano , , , , | Skomentuj

Joga w ciąży

Polecam artykuł Oli Künstler, w którym prezentuje zestaw  ćwiczeń jogi na czas ciąży.

SVASTIKASANA (Siad skrzyżny)

Siadam  na kocu z nogami skrzyżowanymi w goleniach (inaczej – “po turecku”).
Opcjonalnie: Poprawiam mięśnie pośladków. Aby to zrobić wyciągam pośladki go góry i na zewnątrz. Kręgosłup utrzymuję prosty. Ważne, aby dobrać odpowiednią ilość koców.  Jeśli nie możesz utrzymać prostego kręgosłupa i plecy zapadają się lub zaokrąglają można użyć wyższego podparcia.  Miednica powinna  być ustawiona pionowo, a dolne plecy lekko wklęsłe. Ręce swobodnie na kolanach, rozluźnione. Skupiam się na oddechu, wyciszam myśli. Rozluźniam nogi, wyciągam boki tułowia,  otwieram klatkę piersiową,  barki opadają do tyłu i w dół. Uświadamiam sobie oddech w ciele, przesuwając go nieco głębiej, do brzucha. Mój brzuch porusza się w oddechu spokojnie nim falując.

Więcej : Sekwencja pozycji jogi dla ciężarnych.

Opublikowano Ćwiczenia Jogi, Sekwencje | Otagowano , , , | Skomentuj

Asany nie są starożytną praktyką! – true or false story

W ostatnim Joga Magazynie Maciek Wielobób opublikował artykuł: „O historii asan”
Artykuł ten ukazał się  w październiku 2012 r na jego blogu pod tytułem „Asany nie są starożytną praktyką!” z nadającym sensacyjności dopiskiem – „true story!”

Główną tezą artykułu jest stwierdzenie, że różnorodność pozycji jogi, jaka praktykowana jest współcześnie nie jest oparta na wielosetletniej tradycji a została stworzona przez Śri Krisznamaczaria. Hipoteza ta wywołała pewne poruszenie i liczne komentarze.
Czy jednak rzeczywiście Maciek przedstawia nam prawdziwą historię asan? Mam co do tego pewne obiekcje, które postaram się tu wyjaśnić.

Dla poparcia swojej tezy Maciek dokonuje analizy następujących tekstów: Upaniszdy Bhagawadgita, Jogabhaszja, Hatha yoga pradipika, Gheranda samhita. Tok myślenia jest dość prosty. Autor przyjmuje założenie, że skoro w znanych nam współcześnie tekstach nie ma wzmianek na temat tak licznych pozycji oraz sekwencji (vinyasa) to znaczy, że pozycji tych ani ich sekwencji nie było czy też ich nie praktykowano.

W tym miejscu wprawnemu badaczowi nasuną się od razu wątpliwości poddające krytyce taki tok myślenia. Pierwsze i podstawowe pytanie w badaniach brzmi: Czy próba jest reprezentatywna? Czy materiały poddane analizie w sposób wystarczający odzwierciedlają całość praktyk jogi, aby na podstawie ich analizy wyciągać tak daleko idące i tak stanowcze wnioski? Wiadomo z historii Europy jak i Azji, że wiele tekstów nie przetrwało do naszych czasów ulegając dewastacji czy to przez zapomnienie czy też podczas celowego ich niszczenia  w czasie wojen, których jak wiadomo w Indiom nie oszczędzono. Zatem twierdzenie, że czegoś nie było, bo nie zawiera tego znany nam współcześnie przekaz pisany jest bardzo wątpliwe. Kierując się zasadami naukowymi, na podstawie tych tekstów można powiedzieć jedynie, jakie pozycje w danym okresie były na pewno znane i praktykowane. Dowodzenie na tej podstawie, że innych pozycji (asan) nie było lub że ich praktyka była marginalna jest błędem badawczym. Z problemem tym spotykają się nader często badacze przeszłości.

Kolejne zastrzeżenia dotyczą analizy samych tekstów. Uważne studia nad tekstami wskazują, że celem ich autorów niekoniecznie było spisanie wszystkich technik jogi, a jedynie podanie wybranych, zapewne ich zdaniem najskuteczniejszych. Główną ich wartością są natomiast wskazówki na temat efektów zastosowania pewnych procesów osiąganych za pomocą rozmaitych technik oraz doświadczeń mistycznych czekających adepta w wyniku ich stosowania. Skrajnym tego przykładem jest tekst Jogasutr Patandżalego. Maciek dowodzi, że w okresie klasycznym praktykowane były głównie pozycje siedzące (stosowane podczas medytacji), gdyż w komentarzach Wjasy do Jogasutr (Jogabhaszja), wymienionych jest tylko kilka głównie siedzących asan. Wiadomo, że Patandżali nie wymienił żadnej. Jednak podobnie zdawkowo Patańdżali potraktował techniki oddechowe, skupiając się na kwestiach kluczowych, a nie opisie poszczególnych ich wariantów. Wjasa natomiast w swych komentarzach podaje jedynie bardzo ogólne zasady praktyki powściągnięcia prany i odpowiadające im efekty. Nie daje nam to jednak podstaw do stwierdzenia, które ze współcześnie znanych i nauczanych technik pranajamy były wtedy ćwiczone lub nie. Podobnie jest w przypadku asan. Ponadto wiadomo, że mistrzowie dobierali praktyki stosownie do indywidualnych zdolności i potrzeb uczniów. Kwestia ta wchodziła w zakres przekazu bezpośredniego między nauczycielem a uczniem i zapewne dlatego nie była ujmowana w tekstach.

Ciekawostką jest to, że przy opisie praktyki skupienia z jedną tattwą Patandżali wymienia kilka, jego zdaniem zapewne najbardziej skutecznych lub być może praktykowanych w tych czasach, jednak w sutrze I.39 dopuszcza on stosowanie jakichkolwiek innych. Być może różnorodność praktyk w tym zakresie była znacznie większa niż tylko to, co wymienił.

Podobny ślad znajdujemy w cytowanej przez Maćka Gheranda samhicie, co zresztą sam zauważył. Owszem spośród wymienionych 32 większość stanowią pozycje siedzące, ale mowa jest o 84 najważniejszych. Niestety, nie wymieniono pozostałych 52. Tu mogłoby się okazać, że pozycje siedzące nie są już większością. Tego jednak nigdy się nie dowiemy, ale twierdzenie, że praktykowano głównie siedzące jest moim zdaniem nieco na wyrost. Możemy domniemywać, że te pozycje uważano za najlepsze, Nie możemy natomiast wnioskować, że nie praktykowano wielu innych. Samo stwierdzenie przytoczone zresztą przez Maćka, że „asan jest tyle, ile jest gatunków stworzeń na ziemi” może sugerować, iż praktykowano lub przynajmniej testowano wiele innych.

Podważyć trzeba również kolejny argument powtarzający w zasadzie ten sam błąd we wnioskowaniu. Mianowicie to, że w przetrwałej do naszych czasów linii przekazu hatha-jogi w tradycji Nathów praktyka asan jest marginalna dowodzi, iż praktyka asan miała ogólnie niewielkie znaczenie. Niestety przekaz jednej tradycji nie może być podstawą do formułowania wniosków ogólnych na temat tego jakie było znacznie tej formy ćwiczeń w całej wielowiekowej tradycji jogi. Nie wiadomo bowiem czy były jakieś linie przekazu, które być może nie przetrwały. Wielu linii zapewne też nie dokumentowano w ogóle.

Kolejnym poważnym błędem wydaje się również pominięcie w wywodzie pewnej części znanej nam wiedzy na temat praktyk jogi. Nadzieję mieć trzeba, że była to tylko niefrasobliwość lub brak doświadczenia Maćka a nie zamierzone działanie.
Otóż powszechne wiadomo, że częścią jogi jest powitanie słońca (Suranamaskar). Z wiedzy przedstawionej przez Krzysztofa Steca (np. Krótka historia Suryanamaskar. Krzysztof Stec, który podjął dogłębne studia na ten temat, wynika jasno, że praktyka ta jest prawdopodobnie częścią jogi od starożytności, ćwiczoną w wielu dziesiątkach odmian. Jest również głęboko zintegrowana z rytuałami modlitewnymi hinduizmu. Stanowi najczęściej element praktyk wstępnych prowadzących do oczyszczenia adepta poprzez ofiarę ognia wewnętrznego. Krzysztof wskazuje również na istnienie innych tradycji niż tradycja Nathów, na którą niezmiennie powołuje się Maciek. Przypomnę, że powitanie słońca jest główną osią tego, co nazywamy współcześnie vinyasą (sekwencją asan) wprowadzoną do jogi jakoby dopiero przez Śri Krisznamaczaria.

Powstaje pytanie: Czy do sekwencji Suryanamaskar włączano rozmaite dodatkowe pozycje jogi tworząc w ten sposób sekwencje czy tego nie robiono? Wiadomo wszak, że jakieś inne poza pozycjami siedzącymi jednak były. We wspomnianej Gheranda samhicie (oprócz nie wymienionych 52 pozycji)  spośród 32 wymienionych znajdziemy pozycje stojące (Utkata i Wrksza), skłony do przodu (Paścimatana, Kurma), skręty (Matajendra) i dość liczne wygięcia do tyłu (Bhudzianga, Usztra, Makara, Salabha, Dhanur) oraz balanse (Majur). Można by z tego zrobić całkiem niezłą sekwencję :-) Tego, czy to robiono czy nie, na podstawie analizowanych przez Maćka źródeł nie dowiemy się,  chyba że istnieją jakieś dodatkowe wiarygodne źródła. W tym przypadku należało by je podać.

Z pewnością Śri Krisznamaczar dokonał wielu inwencji i możliwe, że wiele pozycji wymyślił. Niewątpliwie też przyczynił się do popularyzacji tej formy praktyki, jednak twierdzenie, że przed nim w tym temacie była tylko czarna dziura jest obarczone zbyt dużą dozą niepewności.

Muszę przyznać, że zapewne nie podjąłbym tego tematu, gdyż sam uważam, że sekwencje, jeśli już są to tylko praktyką wstępną, a zaawansowane stopnie jogi można osiągnąć tylko podczas długotrwałych praktyk w pozycji siedzącej. Jednak stwierdzenia, jakimi rozpoczął Maciek swój artykuł na blogu:
„we współczesnym nauczaniu jogi napotykamy na wiele przekłamań, żeby nie powiedzieć bzdur. Jednym z tych przekłamań jest teza o jakoby starożytnym rodowodzie asan (pozycji jogi)”,
uważam za duże nadużycie szczególnie wobec słabości potwierdzającego je wnioskowania.

Nie odmawiam Maćkowi prawa prezentacji swoich przemyśleń i wniosków myślę jednak, że można by je formułować w bardziej wyważony i mniej autorytarny sposób.
Mam nadzieję, że są tylko wyrazem tabloidowego stylu pisania, który podobnie jak nagłówki w rodzaju „Punk’s not dead, ale joga klasyczna niestety jest martwa… mają za zadanie zwiększenia ilości wizyt na stronie.

Opublikowano Hatha Joga, Joga na zachodzie | Otagowano , , , , , , , , | 4 komentarzy

Parivritta-parśvakonasana – pozycja skręconego rozciągniętego kąta

Pozycja stojąca z nogą ugiętą do kąta prostego i skręconym skłonem do boku.

Poziom: ćwiczenie jogi dla średnio-zaawansowanych.

Wykonanie

  • stań w pozycji góry (Tadasana),
  • skocz lub stań w rozkroku równym szerszym niż długość twojej nogi
  • oprzyj ręce na biodrach
  • następnie skręć lewą stopę mocno do wewnątrz a  prawą 90′ na zewnątrz
  • unosząc lewą piętę w górę skręć tułów i biodra w prawą stronę
  • zegnij prawa nogę w kolanie do kąta 90 stopni
  • wyciągnij lewą rękę w górę i wykonując skłon do prawej nogi wsuń lewe ramię za prawe kolano
  • opuszki palców lewej dłoni oprzyj na ziemi po zewnętrznej stornie prawej stopy
  • wyciągnij prawą rękę w górę i skręcając dłoń w stronę twarzy przenieś ramię nad głowę
  • pozostań w pozycji oddychając spokojnie
  • z wdechem wyjdź z pozycji i wykonaj w przeciwną stronę.

Działanie

  • wzmacnia stawy skokowe, kolanowe i mięśnie nóg
  • uelastycznia kręgosłup i tułów
  • tonizuje i masuje narządy jamy brzusznej
  • stymuluje serce i płuca
  • kształtuje sylwetkę
  • wyrabia równowagę i koordynację ruchową
  • pobudza i aktywizuje
  • rozgrzewa.
  • daje poczucie równowagi i swobody ekspresji.
Opublikowano Pozycje stojące | Otagowano , , , , , | Skomentuj

Virabhadrasana I – pozycja bohatera I

Pozycja stojąca z wygięciem do tyłu, w której utrzymując ręce wyciągnięte w górę uginasz nogę do kąta prostego. Nazwana tak na cześć mitycznego wojownika Virabhadry.

Poziom: ćwiczenie jogi dla początkujących.

Wykonanie

  • stań w pozycji góry (Tadasana) Virabhadrasana I
  • stań lub skocz do rozkroku
  • skręć ramiona na zewnątrz i podnosząc bokiem wyciągnij w górę
  • następnie skręć lewą stopę mocno do wewnątrz a prawą 90′ na zewnątrz
  • dalej skręć w prawo biodra i tułów
  • z wdechem wyciągnij się mocno w górę połącz dłonie i odchyl głowę w tył
  • z wydechem zegnij prawą nogę do kąta prostego
  • podnosząc głowę wyprostuj prawą nogę i skręć się do centrum
  • wykonaj pozycję w drugą stronę.

Działanie

  • wzmacnia stawy skokowe, kolanowe i mięśnie nóg oraz tułowia
  • wzmacnia barki i ramiona i plecy
  • otwiera biodra
  • rozciąga narządy jamy brzusznej
  • kształtuje sylwetkę
  • działa pobudzająco
  • przyspiesza krążenie i oczyszcza ciało
  • rozwija wytrwałość i niezłomność
  • daje poczucie siły i mocnego oparcia na ziemi.
Opublikowano Pozycje stojące | Otagowano , , , , , | Skomentuj