Magda Sapryk

Zawsze jest przecież jakiś początek i ja też go miałam. Jednak od samego fizycznego aktu wybrania się na lekcję jogi, który możemy uznać za początek tej przygody, ważniejszy jest ten wewnętrzny początek, czyli moment, w którym wstępujesz na ścieżkę. Czasem ten moment przechodzi niezauważony i można go dostrzec dopiero z perspektywy czasu, patrząc wstecz. Czasem jest wyraźną decyzją, którą podejmujesz, nawet jeśli cel, do którego zamierzasz dążyć, nie ukazuje się wyraźnie twoim oczom. Nawet jeśli postanawiasz podążać za intuicją, za subtelnym głosem, który słyszysz w swoim wnętrzu, za cichą prośbą o zmianę, do której przynagla cię twoje serce…

Joga jest dla mnie konstruktywną oraz pełną piękna i polotu metodą pracy z ciałem, oddechem i umysłem. Największy dar jogi to przekazanie wszystkich narzędzi potrzebnych do wpływania na swój stan w ręce każdego z nas. Narzędzi, dzięki którym możemy śmiało poszukiwać fizycznego dobrostanu, redukcji napięcia, korekty wad postawy oraz niezależności od codziennego wewnętrznego monologu na temat swój oraz spotykanych ludzi, od wątpliwości, złudzeń i utraty nadziei. Joga przynosi błogosławione uczucie swobody – w ciele i w umyśle, pomaga radzić sobie ze stresem, z tempem współczesnego życia i często sprzecznymi wymaganiami, które płyną do nas z otoczenia. Za to wszystko czuję w sercu wielką wdzięczność i głęboki szacunek wobec jogi, wobec nauczycieli, wobec mądrości ciała. Każdego ciała. Bo joga jest absolutnie dla wszystkich!

Wygląda na to, że w życiu niczego nie da się znaleźć na stałe. Na zawsze. Nie tylko miejsc, ludzi czy okoliczności. Nawet odpowiedzi, które sobie wypracowujemy, zmagając się z zagadkami życia, nie są raz na zawsze. Każda chwila może przynieść zmianę perspektywy, nawet jeśli pytanie jest takie samo. Każda chwila może unieważnić odpowiedź już odnalezioną. Tym, co dała mi joga jako ścieżka, jest słodko-gorzkie zrozumienie, że najlepsza jest ta chwila, która unieważnia pytanie. Cisza w rytmie oddechu. Na macie.

Jogę praktykuję od 5 lat. Zaczynałam ćwiczyć pod okiem Agnieszki Dołengiewicz, uczyłam się od Piotra Kunstlera i Tomka Pyrzewicza. Ukończyłam dwumiesięczny kurs „Joga w profilaktyce zdrowia” w szkole Joga – sztuka życia Justyny Wojciechowskiej. Pracuję w Fundacji Chaphur. Jestem mamą siedemnastoletniej Amelii. Praktykuję buddyzm tybetański od 12 lat.