Skip to main content

Duchowość i medytacja a nauka

Autor: 3 stycznia 201422 września, 2016Joga na zachodzie, Joga i nauka

Ostatnim razem pisałem o moim przekonaniu, że doświadczenia jogi mają swe odzwierciedlenie w fizjologii i anatomii. Moje przekonanie potwierdza Radek Rychlik w artykule „Medytacja we współczesnych badaniach naukowych” w najnowszym Joga Magazynie, pisząc „Czy wreszcie wszystkie te zmiany, które przynosi medytacja, znajdują odzwierciedlenie w zmianach struktury mózgu? Badania neurologiczne z użyciem rezonansu magnetycznego wykazały, że medytacja fizycznie zmienia mózg – zwiększa grubość kory mózgowej i jej pofałdowanie…”.

To bardzo ważne badanie potwierdzające podstawową ideę jogi i sankhji mówiące, że to duch kształtuje naszą materialną rzeczywistość. Pisałem o tym we wpisach „Joga a nauka – różnice fundamentalne – model jogi” w artykule „Duch i materia – ontologia w filozofii jogi”. Na tym polega moim zdaniem jedna z podstawowych różnic w podejściu nauki i jogi. Nauka szuka przyczyn w materii, joga w duchu.

To, co jednak bardziej zwróciło moją uwagę w artykule Radka, to postrzeganie duchowości. Na wstępie Radek zadaje pytanie „Czy medytacja ma więc sens dla kogoś, kto nie interesuje się rozwojem duchowym? Radek nie określił jednak, jak rozumie duchowość. Co ciekawe, czytając dalej tekst, stwierdziłem, iż w moim rozumieniu większość tego, do czego odnosi się Radek, to właśnie wymiar duchowy. Rozważa wpływ medytacji na poziom lęku i negatywnych emocji, zdolności poznawcze, poziom stresu, poczucie samorealizacji, pozytywne emocje, poziom empatii, samopoczucie, inteligencję itp. Są to rozmaite cechy naszej świadomości, a ich zmiany obrazują procesy psychiczne w niej zachodzące, tworzące to, co egzystencjaliści nazywają duchowym wymiarem człowieka.

Rozumiem, o czym piałem już wcześniej, że duchowość w świadomości wielu ludzi powiązana jest ściele z religijnością, a praktyki medytacyjne mają swe korzenie i są  częścią takowych. Rozumiem, że ze względu na rozdział nauki i religii, osoby powołujące się na autorytet naukowy unikają duchowości, gdyż jest ona kategorią religijną, a nie naukową. Przypomnę jednak, że rozdział między nauką a religią nastąpił dopiero w XVI, XVII wieku i był konsekwencją wydzielenia ze sfery duchowej rozumu. Zachwyt fantastycznymi możliwościami rozumowania doprowadził do deprecjacji innych aspektów psychiki. Przez setki lat utrwalano pogląd, według którego twierdzono, że człowiek może kierować się tylko rozumem. Rozwój psychologii doprowadził jednak do obalenia tego poglądu, przyczyniając się do ponownego scalenia wszystkich aspektów ludzkiej psychiki. Współczesna psychologia nie zajmuje się już bowiem tylko zaburzeniami funkcjonowania człowieka, ale również jego rozwojem i samorealizacją. W ten sposób człowiek wraca do tego, co było zawsze domeną religii – immanentnej potrzeby każdego człowieka, potrzeby szczęścia. Jest ona w istocie esencją rozwoju duchowego. W tym rozumieniu każdy człowiek jest zainteresowany rozwojem duchowym.

Ciekawe jest, że psychologia, która u swoich podstaw ma naukowe podejście do wyjaśnienia fenomenu psychiki, duchowości i religijności człowieka prowadzi go do odkrycia, iż integracja wszystkich aspektów życia człowieka jest niezbędna do prawidłowego jego rozwoju. To właśnie było jedną z funkcji religii wraz z jej wszystkimi zaleceniami i praktykami.

Pozostaje jeszcze duchowość rozumiana jako nadnaturalna właściwość człowieka nadana mu przez siłę nadprzyrodzoną, jakkolwiek ją nazwać (Bóg, Natura), a wyrażająca się w religiach w postaci koncepcji duszy czy atmana, będącej cząstką równoległego nadprzyrodzonego wymiaru. Tu częsty jest pogląd, że ani nauki przyrodnicze, ani psychologia nie mogą zajmować się ich poznaniem, a nawet rozstrzygać o ich istnieniu. Pogląd ten opiera się głównie na przesłankach natury metodologicznej mówiących, iż koncepcja taka nie daje się zweryfikować, a nauka nie może mówić tylko o rzeczach, które takiej weryfikacji nie podlegają. W moim przekonaniu to, że nauka nie dysponuje obecnie metodami pozwalającymi odnieść się do wymiaru nadprzyrodzonego  ̶  po pierwsze, co mam nadzieję jest dość oczywiste, nie jest dowodem braku jego istnienia. Po drugie nie jest stanem trwałym. Wyobrażam sobie taki jej rozwój, który to umożliwi. Oto na przykład najnowsze badania z zakresu fizyki kwantowej uprawdopodobniają z pozoru nadprzyrodzone zjawisko bilokacji.

Join the discussion One Comment

Leave a Reply

X
X